Gazociągi pod lupą Brukseli. KE bada brak ocen środowiskowych i dzielenie inwestycji finansowanych z UE
Komisja Europejska potwierdziła, że analizuje skargę dotyczącą praktyk stosowanych przy budowie i modernizacji gazociągów w Polsce. Z dokumentów wynika, że inwestycje były masowo realizowane bez ocen oddziaływania na środowisko (OOŚ), bez udziału społeczeństwa, także na terenach chronionych.
Komisja przygląda się sprawie braku strategicznej oceny oddziaływania na środowisko (SOOŚ) dla krajowego planu rozwoju sieci gazowej. Sprawa dotyczy projektów współfinansowanych ze środków UE (m.in. CEF, POIiŚ, FEnIKS).
Skargę (nr CPLT(2024)02848) złożyło Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot (2 grudnia 2024 r.), analizując 277 postępowań administracyjnych prowadzonych w latach 2020–2022 przez Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska.
93% gazociągów bez ocen środowiskowych, także na obszarach chronionych
Z analizy wynika, że 93% inwestycji gazociągowych realizowano bez oceny oddziaływania na środowisko (OOŚ), w tym 63% dla inwestycji zlokalizowanych na obszarach Natura 2000 – bez jakiejkolwiek oceny ich wpływu na te obszary. Dotyczy to również długich odcinków infrastruktury (ponad 40 km), przebiegających przez wiele gmin. Skarga dokumentuje także wylesienia sięgające 211 ha i wycinkę ok. 19 tys. drzew, często bez przeprowadzenia procedur wymaganych dyrektywą siedliskową.
Puszcza Piska, Bory Tucholskie, dolina Wisły, Noteci czy Sanu - żadne z tych miejsc wg organów nie zasłużyło na ochronę podczas realizacji inwestycji. To nie są pojedyncze błędy lecz reguła systemowa, która pokazuje, że obszary Natura 2000 są w Polsce chronione tylko na papierze
– komentuje Katarzyna Wiekiera ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot.
Zarzuty: „salami slicing”, brak kontroli społecznej i SOOŚ
Organizacja zarzuca polskim organom rutynowe uznawanie, że ocena oddziaływania na środowisko dla gazociągów nie jest wymagana, opieranie decyzji na nierzetelnej dokumentacji inwestorów oraz dzielenie przedsięwzięć („salami slicing”) ukrywające rzeczywistą skalę oddziaływania na środowisko. Taka praktyka stosowana m.in. przy inwestycjach powiązanych z elektrowniami gazowymi w Ostrołęce i Rybniku jest zakazana w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE.
Brak OOŚ oznacza też brak udziału społeczeństwa w postępowaniach: organizacje ekologiczne nie są stroną postępowań, nie mogą zadbać o minimalizację i kompensację szkód przyrodniczych, a w przypadku wadliwości decyzji nie mogą także zaskarżyć jej do sądu.
Skarga wskazuje również na ograniczenie dostępu do informacji publicznej - decyzje znikały z Biuletynów Informacji Publicznej przed upływem terminów odwoławczych. – To wygląda jak celowe utrudnianie kontroli społecznej – dodaje Wiekiera.
Skarga wskazuje także na brak strategicznej oceny środowiskowej dla krajowego planu rozwoju sieci przesyłowej gazu opracowywanego przez Gaz-System. – Państwo nie sprawdza łącznego wpływu na środowisko tysięcy kilometrów gazociągów – mówi Diana Maciąga, ekspertka ds. gazu Polskiej Zielonej Sieci. Dla przykładu inne inwestycje liniowe jak drogi szybkiego ruchu przechodzą taką oceną.
Zdaniem autorów skargi przedstawione dane potwierdzają trwałe i systemowe naruszanie prawa UE w sektorze gazowym, co podważa ochronę przyrody i prawo obywateli do kontroli inwestycji finansowanych ze środków unijnych. Sprawa wpisuje się w szerszy konflikt prawny Polska–UE dotyczący naruszania unijnych dyrektyw środowiskowych.
Kontekst regulacyjny UE
Komisja Europejska potwierdziła, że skarga jest analizowana przez Dyrekcję Generalną ds. Środowiska (DG ENV). KE analizuje sprawę w kontekście trwającego postępowania naruszeniowego (INFR(2019)2024) dotyczącego nieprawidłowej transpozycji dyrektyw OOŚ i siedliskowej. KE bada także brak SOOŚ oraz praktyki ograniczające dostęp społeczeństwa do sądów.
Do problemu blokowania społeczeństwu dostępu do wymiaru sprawiedliwości w sprawach środowiskowych dołącza dziś pozbawiony kontroli sektor gazowy. To może zagrozić finansowaniu inwestycji gazowych w Polsce
– uważa Wiekiera.
Przeskalowana sieć
Sprawa ma znaczenie również w świetle art. 27 nowej dyrektywy gazowej UE, który zobowiązuje państwa członkowskie i operatorów sieci dystrybucyjnych do przygotowania do sierpnia 2026 r. planów wygaszania sieci gazowych (Network Decommissioning Plans) jeśli zapotrzebowanie na gaz spada.
Również Krajowy Plan Energii i Klimatu zakłada, że szczyt krajowego zapotrzebowania na gaz przypadnie najpóźniej w 2030 roku. Popyt na ciepło z sieci - produkowane w dużej mierze z gazu - spada co najmniej o 13% w latach 2020-2030 a do 2040 o ¼. Gaz będzie znikał z gospodarstw domowych w wyniku termomodernizacji i elektryfikacji.
Polska buduje infrastrukturę gazociągową bez kontroli. Operatorzy dystrybucyjni nie biorą pod uwagę spadku produkcji ciepła sieciowego i wykorzystania gazu w gospodarstwach domowych. Gaz-System nie ujawnia danych, na których opiera prognozy zapotrzebowania na gaz i usługę przesyłu będące podstawą planów rozbudowy sieci przesyłowej. Proces planowania jest mało transparentny. W praktyce dopuszcza tylko największych graczy z branży paliwowo-energetycznej. Państwo nie weryfikuje zgodności planów inwestycyjnych sektora gazowego z polskimi ani europejskimi trendami czy celami polityki klimatyczno-energetycznej. W efekcie otrzymujemy przeskalowaną sieć odpowiadającą strategii inwestora
– mówi Maciaga.
Masowo niszczymy przyrodę, wycinamy lasy pod budowę infrastruktury paliw kopalnych, która nie ma przyszłości. Gazociągi, które dziś powstają bez kontroli, w oparciu o wątpliwe prognozy, już za chwilę powinny mieć plany wygaszania. To szkodliwe na wielu polach: dla przyrody, klimatu i publicznych pieniędzy
– podkreśla Wiekiera.