ENERGETYKA 30.04.2026

Ile gazu potrzebuje Polska? To zależy czy chce dalej szukać bezpieczeństwa w kasynie „LNG” [OPINIA]

Katarzyna Wiekiera
Katarzyna-Wiekiera
Kasyno LNG

Polska stoi dziś przed decyzją o budowie drugiego terminala do importu gazu LNG w Gdańsku w momencie, gdy globalny rynek tego paliwa stał się symbolem niestabilności, a alternatywy dla gazu szybko rosną.

W debacie publicznej gaz wciąż jest przedstawiany jako gwarancja bezpieczeństwa. Tymczasem taka diagnoza pomija kluczowy fakt: LNG coraz bardziej przypomina rynek spekulacyjny, w którym ceny zależą od wojny, pogody i decyzji głównych eksporterów. W tle trwa procedura dla pływającego terminala FSRU 2 w Gdańsku, która przesądzi o kierunku polskiego systemu energetycznego na dekady.

Świat zmienia podejście do gazu

Największe gospodarki świata coraz częściej traktują gaz jako źródło geopolitycznego i cenowego ryzyka. Kryzys energetyczny sprzed zaledwie 4 lat pokazał Europie, jak kosztowne jest uzależnienie od jednego dostawcy. Konflikt na Bliskim Wschodzie, który odciął ⅕ światowych dostaw gazu LNG paraliżuje rynek już drugi miesiąc z rzędu. 

W wielu regionach widać przyspieszenie odejścia od nowych inwestycji gazowych i zwrot w stronę OZE oraz elektryfikacji. Wietnam rezygnuje z dużych projektów LNG na rzecz OZE, Japonia renegocjuje lub rozwiązuje długoterminowe kontrakty, a Indie i Chiny przyspieszają rozwój odnawialnych źródeł energii. 

Kasyno „LNG”

Europejski rynek gazu TTF wycenia dziś scenariusz uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie (47 EUR/MWh, 29 kwietnia). Jeśli ta wycena okaże się błędna, Europa może znów stanąć wobec gwałtownego wzrostu cen. Tymczasem globalny bilans podaży i popytu zmienia się bardzo szybko. Pakistan, który jeszcze niedawno odsprzedawał nadwyżki LNG, wrócił na rynek spot.

Lata 2021-2026 pokazały, że ceny na rynku gazu są narażone na ekstremalne wahania. Kluczowe czynniki tych wahań poza geopolityką, to pogoda i stan zapełnienia magazynów oraz dostępność LNG. W takim systemie bezpieczeństwo energetyczne nie zależy od suwerennych decyzji dowolnego państwa, tylko od globalnej gry rynkowej. Trochę jak w kasynie, gracze mogą chwilowo wygrywać, ostatecznie zawsze wygrywa kasyno.

Po Ormuzie wzrosło słońce

Według Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA), spadek produkcji energii z gazu po zamknięciu cieśniny Ormuz został zrekompensowany głównie wzrostem produkcji energii słonecznej i wiatrowej, a nie powrotem do węgla. 

Z kolei Międzynarodowa Agencja Energii (MAE) w raporcie Global Energy Review 2026 ocenia, że technologie takie jak fotowoltaika, wiatr i pompy ciepła wypierają dziś zapotrzebowanie na gaz odpowiadające połowie całego rocznego globalnego eksportu LNG. System energetyczny elektryfikuje się szybciej, niż rośnie zapotrzebowanie na gaz. 

Szef MAE, Faith Birol, ostrzega, że obecny kryzys wymusi rewizję strategii energetycznych i przyspieszy udział odnawialnych źródeł energii oraz elektryfikację.  

Jak postąpi Polska? Postawi na gaz czy alternatywy? Czy jest odporna na wahania cen i niestabilność rynku LNG? 

Polska zwiększa wrażliwość na gaz

Europa jest dziś lepiej przygotowana na kryzysy energetyczne niż w 2022 r., ale różnice między krajami są duże. Państwa o wysokim udziale OZE są znacznie mniej wrażliwe na wahania cen gazu niż gospodarki oparte na paliwach kopalnych.

Według analizy CREA najlepiej wypada Szwecja, gdzie wzrost cen gazu o 1 EURO/MWh powoduje wzrost cen energii zaledwie o 0,04 euro/MWh, podczas gdy w Polsce wzrost zależności od gazu powoduje wzrost tej wartości do 0,36 euro/MWh. 

Polska mimo wzrostu w sektorze energii odnawialnej wykazuje wrażliwość na ceny gazu wyższą niż w 2022 r. Główną przyczyną jest nastawienie Polski na energię elektryczną wytwarzaną z gazu w celu zastąpienia i ograniczenia węgla – który nadal stanowi podstawę ponad połowy całkowitej produkcji energii elektrycznej w kraju. 

Zmiana kierunku Polski w stronę gazu – zamiast czystych źródeł energii – spowodowała wzrost produkcji energii elektrycznej z tego surowca o 132% w 2025 r. w porównaniu z 2022 r. Ta zwiększona zależność oznacza, że wrażliwość na ceny gazu wzrosła o 87%.

Ryzyko inwestycyjne: infrastruktura na dekady

Branża gazowa podtrzymuje deklaracje o niezbędności i przejściowej roli gazu. Trudno jednak nie zestawiać tych opinii z realnymi planami inwestycyjnymi. 

Zaledwie 3 GW mocy gazowych planowanych w Polsce to elektrownie szczytowe nadające się do współpracy z OZE. 4 GW istniejących mocy oraz kolejne 10 GW planowanych to elektrownie gazowo-parowe, duże jednostki typu CCGT niewystarczająco elastyczne, by zbilansować system i umożliwić przyłączenie większej ilości odnawialnych źródeł. 

Struktura inwestycji (nowe elektrownie, gazociągi, terminale) utrwali dominację gazu na dekady. Gaz nie będzie pełnić funkcji rezerwowej, a zacznie kształtować ceny energii przez większą część doby.

Nowe inwestycje gazowe są projektami na 20–30 lat. Jeśli ekonomia OZE, magazynów energii i elastyczności systemu będzie dalej poprawiać się w obecnym tempie, część tych aktywów może okazać się kosztowna i przedwcześnie przestarzała.

Tymczasem Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu przewiduje wielokrotny wzrost roli gazu w elektroenergetyce w perspektywie kilkunastu lat. Chodzi o wzrost o 600 proc. produkcji prądu z gazu do 2040 r. w stosunku do wersji tego dokumentu, opracowanego w lipcu ub. r. przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. 

Obecny kryzys gazowy to moment, w którym Polska powinna wybrać scenariusz ambitnego rozwoju OZE przygotowany przez MKiS, a nie scenariusz uzależnienia od importu napisany w Ministerstwie Energii.  

Decyzja o terminalu, decyzja o modelu systemu

Im większy udział importowanego LNG, tym większa ekspozycja na globalny rynek skroplonego gazu, w którym kluczową rolę odgrywa kilka dużych eksporterów. Europa już dziś w dużej mierze zastąpiła zależność od jednego kierunku importu bardziej rozproszoną, ale nadal silnie skonsolidowaną strukturą dostaw.

W efekcie ceny i warunki dostaw pozostają wrażliwe na decyzje największych graczy rynkowych oraz sytuację geopolityczną w regionach eksportowych. Budowa kolejnych terminali może tę strukturę utrwalić, zwiększając ekspozycję systemu na zewnętrzne czynniki ryzyka.

Wracamy do kasyna?

Debata o gazie w Polsce często zaczyna się od pytania: ile gazu potrzebujemy? Bardziej fundamentalne pytanie brzmi: czy budujemy odporność systemu czy system zależny od importu?

Dziś terminal LNG w Świnoujściu dostarcza około 50% krajowego zapotrzebowania. Główni dostawcy to USA i Katar. Budowa terminalu w Gdańsku wzmocni uzależnienie od importu. Nie ma kierunku dostaw LNG, który nie wiązałby się z możliwością szantażu. 

Ministerstwo Energii zakłada, że zużycie gazu w 2040 r. wyniesie niemal 20 mld m³, czyli tyle co dziś. Scenariusz MKiŚ zakłada ok. 12 mld m³. To dwa różne modele bezpieczeństwa. W pierwszym gaz i LNG stają się fundamentem systemu. W drugim jego uzupełnieniem. Decyzja o terminalu w Gdańsku przesądzi, który z nich wybierzemy.