Wisła w stanie suszy. Elektrownia Kozienice bierze z niej połowę wody uśmiercając miliony ryb
Wisła notuje w tym roku rekordowo niskie stany wody. 12 lipca przepływ rzeki przy elektrowni Kozienice, gdzie tego dnia protestowali aktywiści, wyniósł zaledwie 160 m³/s. Połowę tej i tak już rekordowo niskiej ilości wody mogła pobrać na cele chłodzenia sama elektrownia.
Ekolodzy swoim protestem próbują zwrócić uwagę na środowiskowe koszty stosowania chłodzenia w obiegu otwartym. Wraz z poborem wody elektrownia zasysa larwy i narybek dryfujące w rzece (od kwietnia do lipca): ginie w ten sposób rocznie 25–50% dryfujących osobników młodych ryb, w tym gatunki chronione. Po wykorzystaniu wody elektrownia zrzuca ją z powrotem do Wisły, cieplejszą o kilka stopni, co stanowi dodatkowe zanieczyszczenie i zagrożenie dla gatunków rodzimych nietolerujących wzrostu temperatury.
Przy wysokiej temperaturze wody spada też efektywność chłodzenia samych bloków, a elektrownia musi ograniczać moc, co wydarzyło się m.in. 29 czerwca br. kiedy temperatura Wisły wynosiła 30 st. C. Te same mechanizmy zmuszają Francję do wyłączeń wielu reaktorów.
Wysokie temperatury wody w połączeniu z będących efektem suszy niskich stanów w głównych rzekach w Polsce, w coraz większym stopniu zagraża latem stabilności Krajowej Sieci Elektroenergetycznej. Dopóki jego bezpieczeństwo będzie zależało od najstarszych bloków węglowych, z uwagi na ich awaryjność oraz ograniczenia pracy bloków korzystających z otwartego układu chłodzenia, kolejne fale upałów podnoszące temperaturę rzek wykorzystywanych do chłodzenia bloków energetycznych, będą testowały sprawne funkcjonowanie całego systemu. To oskarżane o pogodozależność elektrownie wiatrowe i słoneczne stabilizują latem pracę zależnych od temperatury wody do chłodzenia, a więc także związanej z pogodą elektrowni konwencjonalnych
– wyjaśnia Kuba Gogolewski z Mission Possible.
Historyczne postępowanie szkodowe
W 2021 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska (RDOŚ) wszczął postępowanie dotyczące negatywnego wpływu elektrowni na chronione gatunki ryb i wody Wisły na wniosek Towarzystwa na rzecz Ziemi. Po pięciu latach, 28 maja br. RDOŚ formalnie wezwał Eneę do działań naprawczych za szkody w populacjach ryb.
Według badań naukowców opublikowanych w piśmie „Knowledge & Management of Aquatic Ecosystems” w Elektrowni Kozienice giną 23 gatunki ryb, w tym gatunki chronione: różanka, kiełb białopłetwy, boleń, koza złotawa, koza pospolita i kiełb Kesslera. Naukowcy oszacowali, że łączna liczba zassanych ryb tylko w 2022 roku wyniosła nawet 102 mln, co stanowiło blisko połowę osobników dryfujących Wisłą. M.in. wyniki tych badań zostały w toku postępowania przedstawione RDOŚ w Warszawie.
Zgodnie z wezwaniem RDOŚ, Enea Wytwarzanie ma 60 dni na zaproponowanie warunków przeprowadzenia działań naprawczych – termin upływa pod koniec lipca.
Enea odpowiada: „nie ma dowodów"
Krzysztof Bomba, Kierownik Biura Komunikacji i PR w spółce Enea Wytwarzanie, w odpowiedzi na pytania „Dzikiego Życia” z 18 czerwca wskazał, że w postępowaniu „nie przedstawiono żadnych dowodów potwierdzających, że działalność elektrowni powoduje bezpośrednią szkodę dla Wisły”.
Spółka od pięciu lat, czyli od momentu rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego RDOŚ, dodatkowo i konsekwentnie monitoruje wpływ swojej działalności na ekosystem rzeki. Ściśle współpracuje z instytutami naukowymi m.in. z zespołem Instytutu Rybactwa Śródlądowego, który przeprowadził zaawansowane badania. Spółka dwukrotnie przedstawiła wyniki badań i informacje o braku wymiernego wpływu elektrowni na warunki środowiskowe Wisły. Także dwie opinie przygotowane, na bezpośrednie zlecenie RDOŚ, przez niezależnego eksperta prof. Romana Kujawy, wykazały brak szkodliwego wpływu elektrowni
– wyjaśnia Krzysztof Bomba.
Żadne z badań i ekspertyz, na które powołuje się spółka nie są publicznie dostępne, nie zostały opublikowane ani zrecenzowane naukowo.
Kto płaci za to, czego nie widzimy
Koszty 5-cio letniego monitoringu zleconego przez samą Eneę, czyli spółkę Skarbu Państwa pośrednio dotyka samych podatników i akcjonariuszy.
Enea sama, w analizie podwójnej istotności, zakwalifikowała otwarty system chłodzenia jako istotny negatywny wpływ na środowisko, co stoi w sprzeczności z publicznym stanowiskiem o „braku wpływu". Enea finansowała kilka lat badań, które miały jej dać spokój, a zamiast tego doprowadziły ją do formalnego wezwania RDOŚ. Pytanie, czy spółka dobrze wydała pieniądze akcjonariuszy, powinno paść wprost. Argumentów spółce brakuje tak samo, jak wody brakuje dziś w Wiśle
– mówi Radosław Gawlik ze Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, jedna ze stron postępowania szkodowego.
Redakcja „Dzikiego Życia” zapytała spółkę, czy ryzyko finansowe tego postępowania było ujawniane akcjonariuszom Enei w raportach ESPI. Spółka na nie nie odpowiedziała.
Jeśli Enea nie zaproponuje działań naprawczych w wyznaczonym terminie, RDOŚ będzie mógł je spółce nakazać decyzją administracyjną, od której przysługuje odwołanie.